Dzień Kolejarza w Polsce obchodzony jest 25 listopada w dniu wspomnienia św. Katarzyny Aleksandryjskiej, patronki kolejarzy. W Polsce to święto obchodzone jest od 1981 roku. W ubieglym roku udało nam się porozmawiać z maszynistą Jarosławem Lipińskim, który na kolei pracuje od 1986. To jego pasja od dzieciństwa. Dowiedzieliśmy się również m.in. jak kolej zmieniła się na przestrzeni lat oraz jak zareagowali pasażerowie na wieść o przymusowym postoju pociągu w szczerym polu. 

Co spowodowało, ze zdecydował się pan na pracę w tym zawodzie?

Od dziecka chciałem być maszynistą.

Co Pana pociągało w tym zawodzie?

Jak miałem kilka lat tata kupił mi kolejkę i od tego czasu wszystko mnie pociągało, co związane z koleją. Ale dlaczego tak jest? Nie wiem. Tak się jakoś dzieje, że każdy człowiek w pewnym momencie życia zaczyna się interesować jakąś jego dziedziną

Pamięta Pan swój pierwszy dzień w pracy?

Mój pierwszy dzień spędziłem w szkole kolejowej i był raczej mało interesujący. Naprawdę ciekawym pierwszym dniem był ten, w którym prowadziłem pierwszy raz pociąg.

Na czym tak naprawdę polega praca kolejarza?

Na tym, żeby jak najwięcej zadowolonych pasażerów jak również towarów dowieść na czas ku zadowoleniu wszystkich. Nie zawsze się to niestety udaje.

Miał Pan jakiś w swojej karierze wyjątkowy dzień, który utkwił Panu w pamięci najbardziej?

Było dużo takich dni. Jednym z nich to był przypadek, kiedy z powodu zerwanej sieci trakcyjnej stanęliśmy w środku pola za Szymankowem. Kiedy przechodziłem przez skład aby przełączyć oświetlenie na awaryjne i informowałem ludzi że będziemy prawdopodobnie ponad godzinę to nikt nie wyrażał pretensji. W pewnym momencie jakiś pasażer zaczął na mnie pokrzykiwać zanim zdążyłem zareagować inni pasażerowie wzięli mnie w obronę. Na co ów „atakujący” zamilkł ze zdziwieniem w oczach. Ja zresztą też. Nawet, gdy pomagaliśmy przesadzać pasażerów do drugiego pociągu (co było karkołomne bez peronu) nikt nie powiedział złego słowa. Ludzie się śmiali i dziękowali za pomoc. Jeden z nich podziękował nawet za to, że pociąg się zepsuł, bo dzięki temu zapoznał fajną dziewczynę a gdyby pociąg jechał planowo to by nie zdążył bo miał wysiadać na następnej stacji. Dziwne.

Jak na przestrzeni lat zmieniała się kolej? Czy Pana zdaniem kiedyś było lepiej?

Przed wojną z opisów wynika, że było lepiej. W czasie okresu mojej pracy zmieniło się na lepiej to, że jest czyściej, na gorzej to, że jest mniej połączeń a pociągi jeżdżą wolniej ze względu na zły stan toru. Co prawda pojawia się coraz więcej nowego i modernizowanego taboru, modernizuje się też linie kolejowe, ale np. do Niemiec jest jeszcze nam bardzo daleko.

Pracuje Pan w spółce, która nie cieszy się zbytnio dobrą sławą. Czy złość pasażerów dotyka/dotykała także Pana?

Wielokrotnie, choć jako maszynista miałem mniej okazji do spotkań bezpośrednich z podróżnymi niż kierownicy pociągu. Niestety najczęściej ludzie wyładowują swoją złość na pracownikach, którzy nie mieli żadnego wpływu na zaistniałą sytuację.

Jakie miał Pan marzenia w młodości i ile z nich pozostało do dziś?

Miałem marzenie zostać kolejarzem i nim jestem. Miałem też marzenie założyć i prowadzić firmę kolejową. Pracuję w tej chwili w prywatnej firmie kolejowej od pierwszego dnia jej powstania. Niestety ze względu na znacznie niższy poziom finansowania niż w krajach zachodnich funkcjonuje to na poziomie znacznie niższym niż sobie wymarzyłem.

Słyszy Pan słowo kolej. Jakie pierwsze skojarzenia Panu się nasuwają?

To moja praca i pasja.

Czego życzyłby Pan sobie i swoim kolegom w Dniu Kolejarza?

Kolei funkcjonującej tak jak w krajach rozwiniętych cywilizacyjnie.

PD

Przekaż znajomym